po postach podrozowych czas zeby napisac co sie dzieje na codzien, bo my wbrew pozorom robimy cos innego od jezdzenia w kolko po tasmanii. a wiec pierwsze zdjecie (troche juz nieaktualne bo sprzed dwoch tygodni) przedstawia polski stolin na UTASIE. nasze gniazdko bylo na 2 pietrze, bo tam bylo wzglednie cieplo, chociaz i tak kiepsko jak na australie. tak wogole to chyba ci ludzie tutaj z tasmanii sa duzo lepiej przystosowani do niskich temperatur niz my. u nas sciany sa grube, ocieplone i tak dalej, i jak jest zimno, to sie po prostu odpala piec. a tutaj domy sa drewniane, sciany cienkie i malo kto ma centralne. na przyklad u grodona, w hobart gdzie mieszkalismyy przez 4 ostatnie dni, do wczoraj grzeje sie tylko tam gdzie sie siedzi, a w nocy nie grzeje sie wogole. wiec wszystkie 9 osob (4 domownikow + my) siedzialo wieczor w salonie, bo tam byla odpalona farleka. jak sie chcialo przejsc do kuchni, lazienki albo pokoju to albo trzeba to bylo zrobic szybko albo ubrac szalik.
no, to byla taka mala dygresja na temat temperatury, ale chyba na miejscu. w kazdym razie troche przy tym naszym stoliku posiedzielismy (11 komputerow na 5 osob!), a niktorzy ludzie nie spali po dwie noce pod rzad tylko cos tam na komputerach stukali. za to teraz sa ferie i na UNI nie ma zywej duszy!
a na dwoch nastepnych zdjeciach ladujemu powoli nasze meble i wywozimy je do TIP SHOPU, skad je kupilismy. nie ma co ukrywac, z tasmanii wyjezdzamy za 12 dni, po drodze odwiedzaja nas rodzice wery i moi, tak wiec czasu za duzo nie ma. potem jeszcze 3 tygodnie na mainlandzie (nie wiem jak to przezyjemy w 5 na 3 metrach kwadratowych, ale jakos bedzie trzeba) i widzimy sie na lotnisku (jerzy, nie nawal tym razem).
no, to by bylo na tyle, chcialem jeszcze zauwazyc, ze dzisiaj dobilismy do 4000 odwiedzin. dziekujemy i gratulacje za wytrwalosc!
pozdro od stesknionych!
