Cześć,
po krótkiej przerwie (spowodowanej zagęszczeniem obowiązków szkolnych) powracamy, a wraz z nami kolejna relacja z cyklu "Spring break krok po kroku". Otóz ten krok to Nowy Orlean - miasto na samym południu USA, w delcie (tu pozdrowienia dla mojego piesia i dla każdego innego Piesia, nawet Julcia) Missisipi. Miasto z ciekawą historią, pełną wydarzeń chlubnych i nie, wzlotów i upadków.
Do Nowego Orleanu zajechaliśmy porą popołudniową od strony północnej. Jechaliśmy długo, pogoda sprzyjała, słońce paliło, było ciepło i parno. Jednym słowe czuliśmy, że im dalej na południe tym cieplej (zgodnie z tym czego nauczyliśmy się na lekcjach geografii). Większość Orleanu 'turystycznego' to tak zwany French Quarter - historyczna francuska dzielnica pełna pubów, klubów, sex shopów i tym podobnych. Mieliśmy szczęście zajechać akurat w dzień, w który obchodzono święto St. Patrick's Day. Wieczorem zaplanowana była parada po ulicach miasta, było dużo ludzi, wszyscy dobrze się bawili, my również. Parada okazała się może nie tak bardzo imponująca, ale mimo wszystko wieczór należało zaliczyć do udanych. Obejrzeliśmy miasto wieczorową porą, widzieliśmy Missisipi, już po raz wtóry zresztą, pierwszy raz za Memphis. Na następny dzień zaplanowaliśmy prawdziwe zwiedzanie z przewodnikiem w ręku.
Zaczęliśmy od obejrzenia skutków kataklizmu mającego miejsce w roku 2006 - śmiercionośnego huraganu Katrina. Aż trudno uwierzyć, iż 80% Nowego Orleanu ucierpiała podczas cyklonu. Skutki huraganu widoczne są do dziś - ludzie po prostu spakowali manatki i uciekli, bojąc się mieszkać w Orleanie. Zostawili domy, samochody, łodzie i wswzystko. Całe dzielnice (i to duże dzielnice) miasta stoją opustoszałe, okna zabite dechami, domy w rozsypce - niesamowite.
Po tym doświadczeniu udaliśmy się samochodem nad jezioro na północ od miasta. W sumie to wyglądało ono bardziej jak morze, nie było widać drugiego bregu. Co ciekawe, przez środek tego jeziora przerzucony został 25-milowy most, którym postanowiliśmy się przebujać przy naszym wyjeździe z Orleanu.
Po wizycie nad jeziorem pojechaliśmy do centrum, oglądaliśmy różne miejsca, dzielnicę artystyczną, downtown, stadion kszykówki itp. Orlean zrobił na nas dobre wrażenie, to miasto inne niż cała reszta w USA - bardziej europejskie, ciasne, przytulne. To tyle, ahoj!
wojtek + ola =szczypek