Elo, elo!
Wczoraj wieczorem - o pierwszej w nocy, po 3800 kilometrach jazdy dotarlismy do Alice Springs - miasteczka znanego chyba jedynie z prognozy pogody, bo nic wiecej tam wlasciwie nie ma. trudno uwiezyc, ale jest ponad dwa razy mniejsze od launceston - tylko 26000 ludzi. ale jak na realia outbacku to chyba i tak cud, ze tyle osob chcialo sie tutaj zaszyc. pod drodze z adelaide mielismy jeszcze dwa postoje - w coober pedy - jedynej miescinie (3000 ludzi) pomiedzy adelaide a alice springs (1560 km). coober zyje z kopalni opali, nawet odwiedzilismy jedna.
wczoraj spalismy ja jakims takim -placu kolo drogi, gdzie byla tylko woda, smietniki i pare camperwanow - poza tym nic w promieniu 100 km. niestety wczesna pobodka, bo chcielismy zdazyc na wschod slonca na ayers rock - w sumie super, jedyny minus to hordy turystow, ktorzy leca samolotem do uluru, a potem podjezdzaja 20 km pod skale. wyszlismy nawet na gore (380 m podejscia) - troche niesamowita droga, bo strasznie stroma i idzie sie po golej skale. tak wogole to ayers rock to jeden wielki kamien, ktory siega 6 km pod ziemie, a to co wystaje to tylko maly czubek. potem zobaczylismy jeszcze olgas rocks niedaleko, kings canyon pod wieczor, potem spagetti i dluuuga droga do alice (droga, ktora chcielismy pojechac okazala sie zupelnie nieprzejezdna, wiec nadrabialismy 200 km) po 900 km jazdy wczoraj dotarlismy na miejsce, ale wszystko bylo zamkniete, wiec spalismy na parkingu, z ktorego o 6 rano wygonioli nas rangerzy - tacy lesniczy tutejsi.
alice springs jak mowilem dosc malutkie - natomiast jest mnostwo aborygenow, ktorzy przewaznie podpieraja jakies latarnie, placza sie w kolko po ulict, siedza na trawniku albo w budce telefonicznej i wachaja benzyne zeby byc na haju. generalnie niezbyt pracowici.
przepraszamy za takie zadkie posty i to bez zdjec, ale na tej pustyni jest problem z lacznoscia (odcinki po 700 km bez zasiegu), nie mowiac o internecie. ruszamy dalej, na polnoc, a potem na wschod - nad morze! moze tam chwile odsapniemy...
pozdro milion600!
2009/07/09
2009/07/05
Adelaide
Elo,
Post bedzie szybki i bez zdjec, bo jestemy w kafejce i nie mamy kabla do aparatu (zoastal gdzies w aucie).
No wiec wczoraj po zrobieniu ponad 700 km przemieslislismy sie z przedmiecs Meblourne pod Adelaide. Jedzie sie szybko, bo wszedzie sa proste, rowne drogie z ograniczeniem do 110 km/h i zadko sie kogokolwiek na nich mija.
Melbourne to super miast ale przeogromne i wszytskie parkingi (glownie wielopoziomowe) byly tylko dla aut do 2.2 wysokosci a nasz camper ma 2.5 :( spedzilismy chyba 2 godziny zanim sie odnelazlismy tak i znalezlismy miejsce do zaparkowania. Adelaide jest o wiele mniejsza (1.4 mln mieszkancow, Melbourne 3.7mln) no i dzis w niedzile bylo bardzo pusto i nie wiele sie dzialo.
Pogoda u nas malo Australijska, boskich serferow na plazach brak, ale mamy wisci od rodzicow Janka ze na wybrzezu wschodnim jest 25 stopni i da sie kapac w oceanie, wiec juz na to ostrzymy zeby.
Koncze, wielkie pozdro, przepraszam za literowki:)
Post bedzie szybki i bez zdjec, bo jestemy w kafejce i nie mamy kabla do aparatu (zoastal gdzies w aucie).
No wiec wczoraj po zrobieniu ponad 700 km przemieslislismy sie z przedmiecs Meblourne pod Adelaide. Jedzie sie szybko, bo wszedzie sa proste, rowne drogie z ograniczeniem do 110 km/h i zadko sie kogokolwiek na nich mija.
Melbourne to super miast ale przeogromne i wszytskie parkingi (glownie wielopoziomowe) byly tylko dla aut do 2.2 wysokosci a nasz camper ma 2.5 :( spedzilismy chyba 2 godziny zanim sie odnelazlismy tak i znalezlismy miejsce do zaparkowania. Adelaide jest o wiele mniejsza (1.4 mln mieszkancow, Melbourne 3.7mln) no i dzis w niedzile bylo bardzo pusto i nie wiele sie dzialo.
Pogoda u nas malo Australijska, boskich serferow na plazach brak, ale mamy wisci od rodzicow Janka ze na wybrzezu wschodnim jest 25 stopni i da sie kapac w oceanie, wiec juz na to ostrzymy zeby.
Koncze, wielkie pozdro, przepraszam za literowki:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)