Elo!
Straaasznie ciezki tydzien mielismy, i co gorsza wcale jeszcze nie wychodzimy na prosta. Tak wiec, jak w czwartek wrocilismy z wyprawy to trzeba bylo skonczyc projekt z projektowania (na wtorek, wiec nie tak zle) - we wtorek obrona, czyli twoj projekt wisi na scianie, a ty po angielsku 10 minut o nim mowisz do calej grupy, a co gorsza musisz jeszcze w miare z sensem odpowiadac na ich pytania. no, ale jakos poszlo. My to sie jeszcze nie tak najgorzej z tym wszystkim wyrobilismy, ale byli tacy ludzie, co cala noc na uni i nawet do domu nie szli, tylko tacy zieloni prezentowali. Ukoronowaniem projektu byla sympatyczna prywatka (do 4 w nocy) u polish guys.
No, a teraz wcale nie jest lepiej, bo chociaz ten projekt mamy z glowy, to z budownictwa na srode jest kolejny, o rozwiazaniach przyjaznych srodowisku, a na 11 maja esej z historii i teorii architektury. wszystko by bylo fajnie, gdybysmy tylko rozumieli, co jest napisane w tych ksiazkach, z ktorych to mamy napisac. Przy tym fornirowane pudelko, ktore mamy skonczyc na 8 maja to pikus! Sprawe komplikuje dodatkowo wyjazd do Nowej Zelandii w najblizsza srode (30/04/2009).
2009/04/24
Subskrybuj:
Posty (Atom)

