Elo! Bardzo przepraszamy za chwilowa przerwe w pisaniu bloga! Chcielismy dzisiaj przeslac cos wiecej, nadrobic zaleglosci, ale internet na UNI niestety padl, a pan informatyk jest niestety w hobart, wiec na razie nic z tego! Poza tym dzisiaj jest jakies australijskie swieto narodowe, wiec kompletnie nic nie dziala, tylko McDonald, w ktorym wlasnie siedze i pisze posta. Z tym ze internet tutaj dziala makabrycznie wolno i raczej zdjec nam sie wyslac nie uda. W weekend bylismy na wyprawie na poludniu Tasmanii - w sobote zobaczylismy
Hobart, a pozniej udalismy sie dalej na poludnie, na najbardziej na poludnie wysuniety cypel Tasmanii. Spedzilismy upojna noc w naszym samochodzie, bo na kemping zapomnielismy zabrac sledzi do namiotu. W niedziele natomiast udalismy sie na 5 godzinna wycieczke do Suoth Cape Bay - ocean super, wialo jak cholera, ale na falach raczej nie poskakalismy, bo woda lodowata - wszak to blisko do antarktydy!
Prosimy o cierpliwosc i wyrozumialosc - jak tylko ogarniemy sytuacje z internetem (a wlasciwie jak ogarnie ja pan informatyk z UNI) to nadrobimy fotograficzne zaleglosci, a baska na pewno wymysli jakiegos dluuuuugiego posta.
Pozdro dla eki!
Przemo, to ja do ciebie pisalem!