2011/01/28

Chatanooga!

Rodacy!
Teraz zrobimy post o mieście Chatanooga, w którym byliśmy w weekend wracając z Atlanty. Na wiadomości o Atlancie trzeba jeszcze poczekać bo najpierw to. Chatanooga jest miastem mniej więcej tak dużym jak Knoxville, czyli jak na USA to dość małym. Ale są ciekawe rzeczy, np. budynek z takimi buziami w oknach. I my sobie tam robiliśmy zdjecia na których trzeba nas rozpoznać.
Oprócz tego budynku w Chatanoodze jest stacja kolejowa, teraz już muzeum, gdzie jechała pierwsza kolej osobowa. I to sie nazywa Choo-Choo. Nazwa się wzięła od odgłosu ciuchci. W muzeum były stare lokomotywy i takie eleganckie przedziały. Poza tym, najwięcej frajdy sprawiła nam ogromna makieta (około 40x6 metrów - Łodi policzy jaka to powierzchnia), przedstawiająca właśnie miasto Chatanooga. I jezdziły po niej kolejki, przez tunele i po miasteczku i rózne takie małe scenki sytuacyjne - ognisko, basen... takie tam. ... i inne rozrywki.
Więc zachwycaliśmy się modelem i robiliśmy fotografie. To jest nielada gratka dla Taty Dulińskiego, modelarza z zamiłowania :)
Noi robiliśmy sobie takie spacerki po miasteczku i była ładna pogoda. I napotkaliśmy nagle taką ciuchcię z ceramiki, co stała nieopodal drogi. Więc tam też zrobiliśmy fotografie.
Fajnie było w Chatanoodze.
Pozdrawiamy,
Ola, Wojtek, Szczypiorek
P.S. Wyłoniliśmy zwycięzców konkursu na "kto pierwszy przyśle do nas kartkę pocztową", jednak Ich imiona poznacie dopiero w następnym poście. Nie oznacza to oczywiście, że juz nie czekamy na przesyłki z łakociami od Was, nasi kochani czytelnicy!


















Basket bejbe

Siema,

po pierwsze przepraszamy, że długo nie było posta, ale troche mieliśmy w szkole kongo z pewnymi rzeczami i nie było czasu na nic. No ale teraz mamy troche czasu, więc piszemy (nieco spóźnionego) posta.
Około 2 tygodnie temu byliśmy na meczu koszykówki tutaj. To jest akademicka liga koszykówki, Tennessee ma bardzo dobrą (ponoć) drużynę. Poszliśmy nastawieni dość sceptycznie, bo wydawało nam się, że to po prostu paru gości przyjdzie poklepać piłeczką na jakiejś brudnej sali. Nic bardziej mylnego!
Po wejściu do wnętrza gigantycznego (!) obiektu, naszym oczom ukazał się przestronny hol, przepełniony sklepami z artykułami dla kibiców, Fast-foodami, Popcornami, i innymi usługami gastronomicznymi. Niesamowite. Przemknęliśmy jednak przez tą utopijną strefę, aby jak najszybciej znaleźć się na hali. Po przejściu przez korytarz prowadzący na trybunę, naszym oczom ukazała się wielka hala, a na środku na dole malutkie boisko do kosza z tańcującymi cheerlederkami. Zajęliśmy miejsca na jednym z wyższych rzędów (tam studenci ut mogą zasiadać za darmo), niemniej jednak było widać co trzeba. Na środku sali, z sufitu wisiała taka wielka telebimowa instalacja, która wyświetlała powtórki, jakieś napisy i inne rzeczy - zupełnie jak na filmach o nba!
Co do samego meczu to był na wysokim poziomie, cały czas na remisie. Doszło nawet do dogrywki, gdyż w podstawowym czasie gry oba zespoły (tennessee i floryda) zgromadziły dokładnie taką samą liczbę puntków.
Ale oprócz meczu działo się tam tyle, że ciężko to opisać. Oprócz orkiestry dętej, cheerlederek i cheerlederów, w każdej przerwie działy się różne 'performensy'. Smoky - maskotka drużyny, a zarazem ut, taki brązowy pies, radośnie maszerował wzdłóż boiska, podskakując, merdając pluszowym ogonem i radośnie kiwając kufą. Oprócz tego, w długiej przerwie między połowami, na plac gry wyskoczył MAGIK. I to taki prawdziwy! Włożył babke do szafy, złożył ją na 3 części i przeciął 3 mieczami w każdej płaszczyźnie. Zaskakująco, babka wyszła z tego cało :) w kolejnym triku złożył ją do małego pudła, około 10x10 cali :) i wszyscy myśleli, że jej tam nie ma, ale przez przypadek magikowi spieprzył się stół i babka spadła troche w dół. No ale wszyscy mu wybaczyli to małe faux pais.
Kolejną atrakcją były darmowe koszulki, które gość wystrzeliwał do ludzi z takiej maszyny. W przerwach pokazywali też na telebimach losowe pary, które musiały się wtedy całować! Żal było tylko 3 chłopców w wieku szkolnym, którzy jak jakiś gracz się wywrócił, to z nosami na kwinte polerowali plac gry.
Drużyna tennessee niestety przegrała, ale i tak zaliczyliśmy ten wieczór do udanych. No i teraz już rozumiemy jak to możliwe, że całe miasto interesuje się koszykówką i zasuwa na każdy mecz.
Aha, na meczu było 20 tys. ludzi, a zmieściłoby się jeszcze drugie tyle, więc niech Łodi rozkmini kubaturę całego obiektu :)

To by było na tyle o meczu, pozdro
ola, szczypek, wojtek