Kochane Dzieciaki,
kolejny post z serii 'gdzie jestesmy'! Oto wydział architektury, znajduje się on na terenie kampusu UT. O ile z zewnątrz wygląda jak bunkier (toteż nie warto było wyciągać aparatu, żeby zrobić mu zdjęcie), o tyle w środku sprawia niesamowite wrażenie. Dookoła przestrzennego holu znajdują się korytarze, z których na zewnątrz wchodzi się do klas i pomieszczeń, zaś do wewnątrz wchodzi się do pokojów profesorów. Pokoje te znajdują się w tych wiszących 'szufladach' (legenda głosi, że gdy profesor jest zły na dzieci, to dzieci mogą mu zrobić kuku i, delikatnie mówiąc, mogą wypchnąć ową szufladkę z szafeczki). Komunikację pionową, oprócz szeregu klatek ewakuacyjnych, stanowią otwarte schody, które lecą na każdym piętrze inaczej, dlatego wyglądają jak Hogwart. Całość dopełniają kolorowe, głównie niebieskie i żółte ('wentylacyjne grubasy') oraz czerwone (od instalacji tryskaczowej) rury wijące się po wierzchu ścian, lecz nie konkurujące ze spokojną, niemniej jednak zdecydowaną, odważną ale wymuskaną szarością betonu. Na parterze, ku uciesze Oli, rosną drzewa.
Wewnątrz studiów projektowych każdy ma swoje biurko, przy którym może siedzieć kiedy sobie chce albo sobie musi... Można zrobić sobie tam taką bazę! Często nieopatrznie natknąć można się na różnego rodzaju makiety, są to jednak makiety terenu, a nie budynków (nie wiemy dlaczego tak jest na wydziale architektury, ale może będziemy mieć szansę się o tym przekonać).
Aha, do głównego wejścia dochodzi się przez taki pieszy, dość długi mostek, wchodząc od razu na drugą kondygnację budynku (cały budynek jest usytuowany na dużym spadku).
p.s. Ten post jest ze specjalnym ukłonem dla Baśki, która chciała, aby obfotografować jej owe 'profesorskie szufladki'.

kolejny post z serii 'gdzie jestesmy'! Oto wydział architektury, znajduje się on na terenie kampusu UT. O ile z zewnątrz wygląda jak bunkier (toteż nie warto było wyciągać aparatu, żeby zrobić mu zdjęcie), o tyle w środku sprawia niesamowite wrażenie. Dookoła przestrzennego holu znajdują się korytarze, z których na zewnątrz wchodzi się do klas i pomieszczeń, zaś do wewnątrz wchodzi się do pokojów profesorów. Pokoje te znajdują się w tych wiszących 'szufladach' (legenda głosi, że gdy profesor jest zły na dzieci, to dzieci mogą mu zrobić kuku i, delikatnie mówiąc, mogą wypchnąć ową szufladkę z szafeczki). Komunikację pionową, oprócz szeregu klatek ewakuacyjnych, stanowią otwarte schody, które lecą na każdym piętrze inaczej, dlatego wyglądają jak Hogwart. Całość dopełniają kolorowe, głównie niebieskie i żółte ('wentylacyjne grubasy') oraz czerwone (od instalacji tryskaczowej) rury wijące się po wierzchu ścian, lecz nie konkurujące ze spokojną, niemniej jednak zdecydowaną, odważną ale wymuskaną szarością betonu. Na parterze, ku uciesze Oli, rosną drzewa.
Wewnątrz studiów projektowych każdy ma swoje biurko, przy którym może siedzieć kiedy sobie chce albo sobie musi... Można zrobić sobie tam taką bazę! Często nieopatrznie natknąć można się na różnego rodzaju makiety, są to jednak makiety terenu, a nie budynków (nie wiemy dlaczego tak jest na wydziale architektury, ale może będziemy mieć szansę się o tym przekonać).
Aha, do głównego wejścia dochodzi się przez taki pieszy, dość długi mostek, wchodząc od razu na drugą kondygnację budynku (cały budynek jest usytuowany na dużym spadku).
p.s. Ten post jest ze specjalnym ukłonem dla Baśki, która chciała, aby obfotografować jej owe 'profesorskie szufladki'.
Alez iscie wysublimowany industrializm. Jaram sie jak dzieciak. Pozdro Kosa
OdpowiedzUsuńbrutalizm!
OdpowiedzUsuńTyś jest brutalizm
OdpowiedzUsuńAnonimowy... ale w stylu Śliwki!
OdpowiedzUsuń