2009/07/23

sydney

Elo, elo!
Baedzie krotko, bo pisze z lotniska, na ktorym dzis spimy, i zamykaja za jakies 15 minut i beda mnie chcieli stad wywalic. przez to, ze lotnisko jest w centrum miasta nic nie lata tu w nocy no i jest zamkniete (cale oprocz jednego korytarza, gdzie wlasnie ukladamy sie do snu). Rano czeka nas jeszcze mala zabawa w spakowanie sie i oszacowanie bez wagi ile to jest 20 kg no i lecimy do Honk Kongu.
Czas w Sydney zlecial nam w sumie szybko. Spalismy w 200 pokojowym hostelu o standardzie raczej z tych nizszych, nie mniej jednak fajnie wyspac sie na lozku (a nie w aucie). Nie mozemy sie doczekac noclegu w HGK - przy bookowaniu hostelu dostalismy list, ze tam jest duzo ludzi, malo drogiej ziemi i turysci z europy moge byc zaskoczeniu standardem pokoji. zobaczymy.
koncze i ide spac.
wieeeelkie no i juz ostatanie pozdro stesknionego szuszu z australi!!!!

3 komentarze:

  1. o nowy wpis! :)
    skoro wpis był wczoraj to rozumiem, że już nie jesteście w Australii tylko w Hongkongu :) no to nieźle :) już za tydzień w Polsce, a raczej 5 dni :)
    czy mamy się już szykować na jakąś imprezkę powitalną w środę, czy chcecie odsapnąć i poświętować w czwartek?
    jeśli nie zacznie lać to idziemy dziś na kopi i później do dymu :) szkoda, że jeszcze bez Was.
    pozdro z pracy, rybki mówią cześć :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja już głaszcze mankiety na środe \o/
    julek

    OdpowiedzUsuń