Widze, ze dzien 7 naszej wyprawy jakos was nie powalil i odzew raczej biedny, albo powalila was sesja...
No wiec pora na kolejny dzien, wydaje mi sie ze to juz 8. Tym razem posta pisze baha, wiec nie bedzie tylu epitetow, homeryckich porownan i tego typu bajerow.
No wiec dzien 8 spedzilismy glownie w aucie, bo do przejechania bylo prawie 500 km - naszym celem byla Mt Ruapehu, ktora jest nie wygasym wulkanem - ostatnia erupcja byla jakos w latach 70-tych. No dobra, ale zaczne od poczatku. No wiec po nocy "na dziko" (na parkingu przy drodze szybkiego ruchu, przy jakims stadionie) wybralismy sie do muzeum maoryskiego, pod krorym zjedlismy sniadanie (jakos tak wyszlo, ze stalismy pod zakladem pogrzebowym) i troche ogarbelismy sie w toalecie. Potem ruszylsimy do malej miescinki pod Wellington, gdzie Janek kupil sobie super wypasiony podkoszulek canterbury. No i tyle bylo atrakcji w dniu 8... My jechalismy i jechalismy naszym kampusiem, a deszcz bebnil o szyby i jak na chwile przestal bebnic to udalo sie nam zatrzymac i zrobic laden zdjecia w malowniczym krajobrazie. Noc spedzilismy na campingu miedzy dwoma aktywnymi wulkanami, ale przed pojsciem spac zapoznalismy sie z planem ewakuacji, wiec bylismy bezpieczni. Deszcz lal caaalutenka noc i co pokrzyzowalo nasze plany na wycieczke nastepnego dnia rano. Nie udalo sie nam tez zobaczyc wulkanow, bo byla bardzo gesta mlga - no ale o tym w kolejnym poscie.
Teraz troche informacji bardziej na czasie. Nie wiem czy juz wam pislaismy, ze wracamy wczesniej - 29/07 o 13 juz bedziemy na Balicach!
Janek mial dzis swoja prezentacje, Karol z Wera z czwartek a ja mam jutro, no i to bedzie koniec naszej przygody z UTASem. Niestety jakie mamy oceny dowiemy sie dopiero 8 lipca (najprawdopodobniej z internetu jesli bedziemy akurat gdzies gdzie bedzie zasieg).
No i to by bylo na tyle na dzis - pozdro 600!!!

fotostory - przygoda w aucie - 1: jasio chce slonce, jasio nie chce deszczu!!!
fotostory - przygoda w aucie - 2: no i robilam co moglam, zeby jasia pocieszyc...
fotostory - przygoda w aucie - 3: a jasio nic...
ele faaajne zdjęcie!! powinniście wziąc udział w jakimś konkursie foto w national geographic czy czymś takim!!!
OdpowiedzUsuńsesja chyba rzeczywiście trochę powala, no ale nie żeby aż tak!! na odwiedzenie szuszu zawsze jest czas, tylko czasem chyba brak weny na komentarz, ale nic się nie martwcie!! będziemy się wszysycy bardzo mocno starać!
Super zdjecie to jak stoicie we czworke na tle chmur, naprawde totalny autentyk ;) Bardzo fajny trip, szkoda, ze taka pogoda obesrana... Gitus, ze wracacie szybciej. Pozdro
OdpowiedzUsuńKosa.
Acha i jeszcze jedno. Wczoraj ogladalem "odloty Dirty Sancheza" (taki chory program, cos w stylu jackassa, tyle, ze 3 razy gorszse) i byli w australii. Odwiedzali te same miasta co Wy :D
OdpowiedzUsuńKosa.
yooooooooooo :D:D:D
OdpowiedzUsuńw końcu nowy post :) już nie mogłam patrzeć na tę kulę ogromną :P
super zdjęcia to fakt ;) nie wiem które fajniejsze, czy Baha z kiwi, czy owieczki, czy to o czym pisze Kosa... ;)
sesja i zaliczenia u nas mocno dają popalić, byłam dziś 12 godzin na kampusie, o 8:30 miałam egzamin, a z telewizji wyszyliśmy o 20:30... prawie jak u Was ;) brakowało mi kuchni i prysznica :P
to jak wszyscy wszystko zdadza to jakie macie plany??
elo,
OdpowiedzUsuńno wiec jutro jedzimy na polnocny-zachod na kilka dni, potem wracamy, bo w pt jest impreza na zakonczenie semestru, no i w przyszlym tygodniu wybieramy sie do Hobart na kilka dni (do naszego kolegi Gordona). Potem tydzien, kiedy w srode przylatujka rodzice wery po 4 dniach janka. no i tyle na tasmanii...
jeszcze musimy w miedzy czasie opchnac komus auto, bo stary john (kumple baski, lat 58) jednak sie nie zdecydowal.
OdpowiedzUsuńpzdr
a za ile chcecie je sprzedać? ja bym chciała :P ;)
OdpowiedzUsuńja chciałam tylko wtrącić w męską pogadankę o samochodach która jest jakąś grą słów jak się dzisiaj dowiedziałam że noc teatrów baaaaaaardzo udana, mnóstwo alegorii, drugich den i takich tam. no i piesio zmiażdżył system!!
OdpowiedzUsuńwielkie nocne pozdro!!