2009/06/21

dzien 9 - wulkany - auckland

elo!

post codziennie, zauwazyliscie, ze was rozpieszczamy? ale chwilowo nie mamy za duzo do roboty, powoli pakujemy swoje rzeczy, wywozimy, probojemy sprzedac auto... ja jeszcze proboje sie co jakis czas dodzwonic do moich rodzicow, ale chyba sie juz wyprowadzili z zybli, bo ostatnio udalo mi sie ich zastac chyba z 2 tygodnie temu.

czas na relacje z 9 dnia wyprawy do NZ, bo mielismy maly przestoj. tak wiec, jesli dobrze licze, to jestesmy (a wlasciwie bylismy ponad miesiac temu - strasznie szybko leci, nie? moja babcia jest chyba najlepiej zorientowana w odliczaniu dni) gdzies pomiedzy wulkanem ruapuehu i ngarhuoe a auckland. niestety tak jak caly czas na polnocnej wyspie lal deszcz i mielismy duzo do przejechania, wiec nie bylo jakos kosmicznie, ale co zobaczylismy to nasze.

ja postanowilem rano wstac dwie godziny przed wszystkimi i zrobc sobie maly bushwalking, gdyz reszta ekipy sie jakos do tego nie bardzo palila, i w sumie to mnie to nie za bardzo dziwilo, bo jak rano wystawilem glowe do spiwora to tez mi sie odechcialo. ale silna wola to podstawa i wyruszylem do takiego jeziorka na przeleczy pomiedzy tymi wulkanami. trasa 3 h w jedna strone, wiec nie liczylem, ze mi sie uda tam dotrzec. postanowilem jednak podbiec troche i po godzinie z minutami dotarlem tam gdzie chcialem. na wulkanie krajobraz ksiezycowy - wszedzie tylko szare kamolce, duzo szarego blota bo caly czas lalo, porosty i jakies male krzaki (mam nadzieje, ze gabi tego nie przeczyta, bo by mnie zlinczowala za takie luki w edukacji w dziedzinie botaniki). jeziorko natomiast ciekawe, bo to po prostu woda wypelnila maly, wygasly krater. powrot nie byl juz taki wesoly, bo lalo jeszcze bardziej i padal grad. niestety nie ma zadnych zdjec bo aparatu ze soba nie wziolem, a w dodatku caly czas byla mgla, wiec i tak g bylo widac.

o 9 czy jakos tak wyruszylismy w strone roturuy - miasteczka slynacego z goracych zrodel, gejzerow i tak dalej. po drodze jeszcze zahaczylismy o miejscowke o nazwie craters of the moon - takie duze pole pelne dziur, w ktorych cos bulgotalo i sie z nich dymilo. w sumie bardzo fajnie to wygladalo. w niektorych miejscach ziemia byla taka goraca, ze sie mozna bylo poparzyc. niestety dalej spotkal nas niemily zawod. najtansze ogladanie gejzera kosztowalo 32$ od osoby (ponad 60 zl), i to ten byl w dodatku taki, co wybuchal nieregularnie i nie wiadomo bylo, czy wogole sie cos zobaczy. inny natomiast, troche pewniejszy (38 razy na dobe leci z niego para) kosztowal juz 50$. gejzery wiec sobie odpuscilismy. wpadlismy wiec na pomysl, ze moze przynajmniej w goracym zrodle sie popluskamy. zajechalismy do jakiegos czegos o nazwie thermal village. no, ale jak spytalismy sie pani w recepcji, czy mozna sie tu wykompac, to zostalismy opierniczeni, ze tu sie nie kompie, ze tu mieszkaja prawdziwi rdzenni nowozelandczycy, i ze tu mozna SHARE THE CULTURE z maorysami. dzielenie kultury zaczynalo sie od 300$ za dzien.

postanowilismy sobie jednak odpuscic termalne atrakcje (orawica na slowacji jest w koncu z 3 godziny drogi od krakowa) i jechac do auckland, gdzie nastepnego dnia oddawalismy auto. po drodze zahaczylismy od hobbiton - farme , na ktorej krecili wladce pierscieni i byly pobudowane te wszystkie chatki i zagrody hobbitow. ale tamtego dnia nie mielismy za duzo szczescia i hobbiton oczywiscie okazal sie zamkniety.

w strugach deszczu dotarlismy do przedmiesc auckland...




baha smutna...


craters of the moon - 6$




ekstremalnie dluga maoryska nazwa miejscowosci (na tabliczce pod spodem)


paprotka od gabi

15 komentarzy:

  1. teraz ja jestem pierwszy, bo wszyscy chyba gniją po wiankach albo przed sesją. nazwa na klasyku, paprotka na klasie, craters of the moon również. a baha co taka smutna?
    pozdro600 i wracajcie już, wojcio

    P.S. Może by Wam się udało przestawić bilety, bo 10 lipca Czasła siada :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasiek naprawde wstales tak wczesnie i pobiegles ogladnac jakies jeziorko we mgle? jestem pelna podziwu :)
    jak dobrze, ze wpisy sa tak czesto bo inaczej bym chyba umarla z nudów nad moimi notatkami do mediów w świecie :P
    a w ogóle wiecie, że w Australii jest Tygodnik Polski? :) a największy dziennik australijski to The Herald Sun. Czytacie go czasem?

    OdpowiedzUsuń
  3. nie, jestesmy lokalnymi patriotami i czytamy tylko tasmanskiego 'THE EXAMINER' nawet zamiescilismy w nim ogloszenie o naszym aucie w sobote. juz z 4 osoby do nas dzwonily, ale dwie sie rozmyslily zanim go nawet zobaczyly. no, ale za pol godziny karol i wera sie z kims spotykaja, wiec moze cos z tego bedzie...

    a ty wojtek co tak wczesnie wstales, nie byles czy nie gnijesz? i jak wogole pogoda siadla, nie lalo? i czy byliscie na kopim czy na dole, i wogole kto byl? duzo pytan.

    pozdro

    OdpowiedzUsuń
  4. jedszcze to:

    http://www.youtube.com/watch?v=Z19zFlPah-o

    moze jeszcze tego nie widzieliscie. chlopina daje rade + fajna nuta

    OdpowiedzUsuń
  5. no kawał przedobrego rowerzysty :)
    a na wianki to siadł raczej Dym, bo lało, potem dubstepowo-garage'owa impra w carycy :)
    pozdro, wojcio

    OdpowiedzUsuń
  6. no no no Wojtek zapomniałeś jeszcze o plenerowej miejscówce pod Słowackim :), odwiedziny Tumiela :], a carca siadła konkretnie, najlepesze było koło adoracji dj-a, trójkąt przyuważony przez Magdę, no i był też jeden nie miły incydent w postaci kurkti Kosy, a w zasadzie jej braku, a wogóle Kosa jak wyniki na PK ?

    OdpowiedzUsuń
  7. ale koleś wymiata na tym rowerze :) Jasiek umiesz tak? :):D
    co z samochodem? sprzedany? mam nadzieje, ze tak :) ej a jak nikt go nie kupi to mozecie chyba mechanikowi na części go sprzedać, co Wy na to? Kaśka Kalczyńska swoją Hrabinę (trabanta) tak sprzedała.
    pozdro

    OdpowiedzUsuń
  8. oczywiscie, ze umiem kaja - przeciez ja tak wlasnie do hobart zajechalem. pomalutku, z kamienia na kamien...

    a co do auta to chyba nam sie jutro je uda sprzedac i to w calosci. jacys ludzie je ogldali, byli z nim u mechanika i sa zdecydowani, jutro maja przyniesc 800$. mam nadzieje, ze sie nie rozmysla

    wszystkiego najlepszego tatom

    OdpowiedzUsuń
  9. o to super :) trzymam kciuki zeby sie nie rozmyslili.

    a to dlatego tak długo do hobart jechaliście :P bo musiales powolutko z kadego kamienia przeskoczyc na inny :):)

    pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyniki na PK całkiem sympatycznie. Dostalem dwie piątki z rysunku ;) POzdro. Kosa

    OdpowiedzUsuń
  11. no to co kosa, teraz juz chyba mozesz grypsowac?
    julek

    OdpowiedzUsuń