2009/05/11

dzien1-Sydney by night

Elo!

Na Nowej Zelandii internet za szybko nie hulal, wiec postanowilismy, ze bedziemy wam te zdjecia wrzucac teraz. poza tym w Launceston raczej sie nic ciekawego nie szykuje, bo do 2 czerwca mamy oddac koncowe projekty z wszystkich przedmiotow. Nie zanosi sie wiec na zadne szalone wypady ani nic takiego przez nastepny miesiac.

a wiec pierwszy odcinek: podroz TAM. Zaczelo sie z malymi przygodami, bo z zajec wrocilismy tak z 3 godziny przed odlotem, a trzeba bylo sie jeszcze spakowac, umyc i dojechac na lotnisko. Jakos to nawet nam szlo, a tu nagle pol godziny przed wyjazdem okazalo sie, ze Baska nie moze znalezc baterii do aparatu (a to podstawowa sprawa, bo wyjazd bez fotorelacji na szuszu chyba by sie nie liczyl, co?) No i zaczelo sie wielkie szukanie: powywalalismy wszystko z szafek, stolow, powywracalismy materace, az w koncu znalazla sie za jakas tektura. w kazdym razie mieszkanie zostawilismy jak po jakims rabunku, bo nie za bardzo byl czas to wszystko posprzatac.

Wylecielismy z tasmanii wieczorem, chyba o 19.00, podwiozl nas Josh. poltorej godziny lotu i jestesmy w Sydney. Mielismy cala noc do odlotu do christchurch, wiec postanowilismy zobaczyc miasto. No i oczywiscie jak tylko wyszlismy z lotniska to doczepil sie do nas jakis turek i uparl sie, ze nam zamowi taksowke. i zanim zdazylismy sie odezwac to juz z jakiegos walkie-talkie dzwonil do kumpla, zeby nas zabral. Tylko, ze jak go o cene pytalismy, to nie potrafil do konca powiedziec, za ile nas kumpel podwiezie, wiec sie wycofalismy. Sydney by night fajne, wieeelkie wiezowce, no i oczywiscie opera. Nie zabawilismy dlugo, bo trzeba bylo wracac: dogadalismy sie z panem taksowkarzem, wylaczyl licznik i za 30$ nas zawiozl - dwa razy taniej niz chcial turek. Jak dojechalismy na lotnisko to okazalo sie, ze jest zamkniete... wiec wloczylismy sie jeszcze przez pol godziny w poszukiwaniu jakis otwartych drzwi, az udalo nam sie dotrzec do jakiegos nieco zatloczonego przedsionka i przespac pare godzin na krzeselkach (to pisal Janek).

(teraz pisze BaHa) Po przebiciu sie przez tlum zoltkow (w maszeczkach na twarzach i tych bez) wsiedlismy na poklad samolotu, gdzie mielismy nadzije zobaczyc Alpy Nowozelandzkie i cala reszte wyspy z lotu ptaka, ale niestety jedyne co bylo widac to chumry. Po przylocie do Christchurch pozbieralismy wszystkie mozliwe ulotki o Nowej Zelandii z lotniska i poszlismy po nasz woz. Aha... zoastalismy jeszcze sprawdzeni przez beagla czy nic nie przemycamy (beagle sa bardzo madre, przeciez wszyscy ktorzy znaja Delte to wiedza) i przez pana czy nie przemycamy ziemi na butach (ale czemu to nie wiem).

Campervan to super sparawa, dla nas to byl na serio luksus po spaniu w Falconie, gdzie jest troche ciasnawo, albo w domu, w ktorym temepretura nie rozpieszcza bylo na serio komfortowo i w sumie zawsze cieplo. Pani, ktora nam go wynajmowala bala sie ze sie nie pomiesimy... Auto wyposarzone bylo w mikrofalowke, kuchenek, lodowke, farelka, wiatrak na wypadek upalu, no i wszytskie kuchenne szpeje. Woeczorem przeszlismy sie po Christchurch, a co tam bylo dowiecie sie w nastepnym odcinku!




sydney by night










to jest serio zdjec opery w Sydney - takie archifilowe zdjecia (dla Tumiela z podziekowaniami, ze nas odwiedza)


maly, zagubiony Karol w wielkim miescie Sydeny


to jest Sydney CBD widoczne z lotniska (no i konkurs: co to za skrot CBD?)


nasz campervan z zerwnatrz...


wewnatrz...


w nocy poziom dolny...


i gorny!

Pozdro!

PS. z pewnoscia kazdy juz zauwazyl na kalendarzu do skreslania dni i odliczania kiedy wracamy, ze jestemy juz za polowa!!!

11 komentarzy:

  1. pierwsza!

    suuuper, opera daje rade, ale faktycznie nie wyglada to na pore ciepla,ile bylo stopni?
    poznaliscie jakis nowozelandczykow? roznia sie od australijczykow? bo ja nie rozrozniam - tak samo jak taki 60letni Tom ktorego poznalam w paryzu,z auckland, ktory uwazal ze europa srodkowa nie dzieli sie na kraje i wegry i polska to to samo...:)
    wielkie pozdro
    krus

    OdpowiedzUsuń
  2. hej :)
    uff jak to dobrze, ze baterie sie znalazly :) nie wiem co bym zrobila bez zdjec od Was!!!
    macie zajebisty woz! moze wynajmniemy taki na wyprawe do mongolii? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. woooow ale fajneee to Sydney!!! czekam z niecierpliwością na resztę relacji w odcinkach prawie tak samo w napięciu jak na house'a. a propos jak Wam idzie oglądanie?
    a no i troszkę smutno było na juve bez was, szczególnie bez Basi, bo nie miał kto ukraść kiełbaski z grilla!!
    p.s. Janku, tak jakby poniekąd będziemy całkiem bliskimi sąsiadami, a teoretycznie (jak wrócisz) to już jesteśmy;)
    pozdro, pozdro

    OdpowiedzUsuń
  4. Campi na klasie, wyprawa autentyk, poziomy sympatyczne i opera ładna. Pozdrawiam Jan.

    OdpowiedzUsuń
  5. cbd - citron below (aero)drome
    (cos w rodzaju imprezowej glowy pod cytryna.)
    Niech omine hope jesli to nie to...

    julek, pozdro

    OdpowiedzUsuń
  6. www.cbd.pl - centrum budowy dróg Śląsk.
    ale chyba nie wygralem, bo sprawdzilem w internecie.
    Od razu widac za foto, ze w Sydney drogi porządna, śląska robota.
    pozdro, wojcio

    OdpowiedzUsuń
  7. niestety nikt nie wygral, probujcie dalej... musze sie powaznie zastanwoic, czy cos nowego wrzucimy jesli nikt nie zgadnie..

    krus: ciezko mi powiedziec ile bylo stopni, bo nie mielismy nigdzie termometru, ale nie ubralam ani razu krotkich spodni, chlopaki tylko 2 czy 3 dni. Pozatym to podkoszulek z krotkim rekawem byl tylko 2 dni i to w ciagu dnia, bo po zachodzie slonca bylo calkiem zimno... nowozelandczykow jakos blizej nie poznalismy, ale jak na moj gust sa trche inni, przede wszytskim sa tam maurysi (rdzenni mieszkancy NZ) ktorzy smiesznie wygladaja, maja plaskie nosy i wszyscy sa grubi (o nich troche wiecej w nastepnym odcinku) i generalnie mnie sie wydaje, ze ludzie sa mniej sympatyczni niz tu na tasmanii.

    magda: house poszedl w ostawke, bo troche na uni sie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uran z ciebie Julo, tyle ci powiem...

    OdpowiedzUsuń
  9. Kannabidiol znany też jako CBD - organiczny związek chemiczny z grupy kannabinoidów, nie mający działania psychoaktywnego, posiadający jednak wpływ na przebieg odurzenia wywołanego działaniem THC. CBD występuje w konopiach. Tetrahydrokannabinol jest izomerem kannabidiolu.

    Pozdro artur

    OdpowiedzUsuń
  10. Dear Baszka,


    co slygiac? Here everything ok. Your father is drunk, to much tequila!!
    We are doing ok, Staf is almost walking. We also bought a new dog, because Joske died few weeks ago. His name is Lowieke.
    Hope to here from you soon. Please respond to my email adres ben.bomhals@meconstruct.be
    Caluski

    OdpowiedzUsuń
  11. Baha, jakie piekne foty opery!
    a lozko w camperze na wypasie.
    wracajcie juz...
    ula

    OdpowiedzUsuń