2009/04/01

Latamy!

Na uniwersytecie na razie nie ma bardzo duzo roboty, a pracy na razie tez nie udalo nam sie znalezc, wiec postanowilismy zajac nasz wolny czas jakims zajeciem, na ktore w Polsce nie mielibysmy czasu, i... zapisalismy sie na kurs pilota szybowca.

Inicjaywa wyszla od Gabi, ktorej kuzyn lata od paru lat i podobno strasznie sie na to zajawil. Weszlismy wiec na strone aeroklubu tasmanskiego, i okazalo sie, ze owszem, prowadza szkolenia dla pilotow - amatorow. Kurs trwa 2 miesiace, kosztuje troche ponad 400 $ od osoby, a w rezultacie dostaje sie miedzynarodowa licencje pozwalajaca wypozyczac szybowce w prawie wszystkich krajach swiata (w tym w PL) i samodzielnie je pilotowac (bedziemy mogli zabrac pasazera :).

No i wczoraj bylismy na pierwszych zajeciach (przedzial wiekowy innych uczestnikow od 18 - 60 lat), lotnisko, a wlasciwie kawalek laki z hangarem jest stosunkowo niedaleko od Launceston. Zaczelo sie od ogldania maszyn (wiecie, ze to ma rozpietasc skrzydel 12 metrow i wazy tylko 170 kg?) - w srodku bylo chyba z 20 roznych zegarow, wajch i pokretel, wygladalo to wszystko troche przerazajaco, ale jak instruktor to tlumaczyl, to wydawalo sie calkiem logiczne. W kazdym razie dostalismy podreczniki (ze 100 stron, ale z duzym tekstem i obrazkami) i mamy to wkuc na pamiec i zdac egzamin teoretyczny zanim bedziemy mogli usiasc za sterami - sprawdzian 23 kwietnia, a na razie loty tylko z instruktorem (on kieruje). No i wczoraj po poludniu pierwszy raz wzbilismy sie w powietrze (ten chlop z przodu w pomaranczowych okularach to wlasnie Jeff - nasz instruktor, nawet fajny, tylko zarty, ze teraz pocwicymy sobie beczki, albo pikowanie pod katem 70 stopni w dol sa niezbyt smieszne dla kogos, kto pierwszy raz w tym siedzi). Szybowiec rozpedza sie na linie za taka mala awionetka, a na wysokosci 800 metrow odczepia sie line i mozna polegac juz tylko na pomyslnych wiatrach! W kazdym razie uczucie niesamowite i super widok (ta kabina jest calkowicie przeszklona) - szkoda, ze lot trwa przecietnie tylko 25 minut :(



4 komentarze:

  1. Syneczku, jestesmy z Was dumni, a na dodatek to przeciez czysta oszczednosc - oddajemy bilety, ktore zabookowalismy na 26 czerwca i czekamy. Przylatujcie po nas!!!
    1 kwietnia, jjwd

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniale!! piękne hobby, takie niebanalne!! już nie mogę się doczekać aż z wami polecę!! a wiecie, że ja sprzedałam twingusia i zlikwidowałam oszczędności całeeego mojego życia, ergo przylecę do was do australii??!! mam nadzieję, że cieszycie się tak samo jak ja!!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. to fantastyczne, że nagle nam wszytskim tak diametralnie odmieniło się życie. wczoraj byłam jak co tydzień w laboratorium i sobie przygotowywałam próbki, dzień jak co dzień, a tu nagle wbija chłop i mówi, że potrzebuje asystentki do badań nad dioksynami i rekomendował mu mnie inny prowadzący. więc teraz piszę z mojego nowego służbowego turbolaptopa i siedze we własnym gabinecie- dostałam własny pokój na PK!!!!! czyż to nie cudowne????
    tochas

    OdpowiedzUsuń
  4. czy na tych zegarach jest po polsku Prędkość i logo PZL Mielec!?
    http://www.zasadasa.pl/english/_photo/_produkcja/logo_pzl_mielec.gif

    OdpowiedzUsuń