2009/03/22

Wyprawa 20-21/03

Na poczatek, korzystajac z okazji, ze jestesmy 10 godzin do przodu chcielismy wszyscy zyczyc Wojtusiowi, zeby rosl duzy i zeby sie dobrze rozwijal!

Oto relacja z naszej kolejnej wyprawy. W piatekwyruszylismy z Lonnie na wschod, do st Helens, przez Scottsdale - droga taka, ze wszystkim chyba z wyjatkiem kierowcy bylo niedobrze. Po drodze zahaczylismy o najwieksze na Tasmanii wodospady - 95 metrow wysokosci. Tutaj nasze auto troche odmowilo posluszenstwa i po tym jak zaparkowalismy je troszke krzywo (pod gore i bokiem), nie bardzo chcialo odpalic. No, ale przepchnelismy je tak, zeby stalo "nosem w dol", poczekalismy chwile i odpalilo.

St Helens jest mniej wiecej wielkosci Czaslawia albo Podstolic, i w dodatku o 18.30 wszystkie sklepy z wyjatkiem monopola byly zamkniete, wiec mielismy male problemy z zaopatrzeniem na kemping (jeszcze raz podkresle, ze monopol na szczescie byl otwarty). Zajechalismy na plaze mniej wiecej w polowie miedzy st Helens a Gardens - tam male ognisko, vifonki na gas cookerze, ktory dostalismy w spadku po niemcach, lokalne wino i do spania jak sardynki w naszym wozie.

Rano ruszylismy na poludnie, w strone Freycinet Pennisula i niezrazeni krowami przechodzacymi przez droge dotarlismy o 14 na miejsce, gdzie wybralismy sie na maly bushwalking i skakanie po falach. Niestety dziewczyny - surferow brak. Potem, po 5 godzinnym marszu zapakowalismu sie do smierdzacego auta, 140 kilometrow po serpentynach, 70 po Heritage hwy i domek.













































8 komentarzy:

  1. po pierwsze udało mi się być że jestem pierwszy, po drugie zapożyczając z słownki Kosy autentyk okulary, a po trzecie eleganckie foty aż zadrość zżera że wy tak krótko ubrani.

    Artur

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasiu, zmieniam zdanie - odchodź daleko od brzegu (gdy skaczesz)...
    mama

    OdpowiedzUsuń
  3. wooow ale fajne zdjęcia!! no i jest kangur!! trochę mi smutno, że zgadłam tylko 1 łyżkę, ale Basia mam nadzieję, że doceniasz, że Twoją!! :) dziś wieczorem obiecuję napisać maila bo wiem że zapuściłam się w tej czynności strasznie!! wielkie pozdro for allll!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. taaaa...ocean, fale, kangur... a my puszczalismy latawce w iwanowicach :]
    ula

    OdpowiedzUsuń
  5. no a my nawet latawca nie mamy bo sie nie zmiescil do naszego 20kg bagazu:] widzisz jak ci fajnie...
    a na maila to czekam z utesknieniem, bo na prawde sie zapuscialas i nie tylko ty!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja widzę, ze wy tam się nic cholera nie uczycie!
    wieczne wakacje.. to jest qwa nie fair!..

    OdpowiedzUsuń
  7. wow swietna wycieczka :) wodospady, kangury, winko, ognisko, fale i boskie okulary!! kaja

    OdpowiedzUsuń
  8. zazdroszcze Wam pogody!! u nas ciagle snieg pada na zmiane z deszczem i temperatury bliskie zera... buu.

    fajnie macie te wycieczki!

    Jula

    OdpowiedzUsuń